Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rybia Karen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rybia Karen. Pokaż wszystkie posty

4 kwietnia 2024

Od Akhifer - "Rybia Karen"

Żółta karpica wywróciła oczami tak mocno, jak pozwoliła jej na to jej anatomia i prawdopodobnie w tym momencie zobaczyła własny mózg. A dokładniej mówiąc papkę mózgową, w którą zmieniał się ten organ, gdy dyskutowała ze starszyzną. Akhifer nie miała pewności, czy te karpie były głuche, czy wiek spowodował u nich zanik szarych komórek, ale była skłonna wierzyć w to drugie, bo nawet do głuchej osoby za którymś razem docierało. Do tej bandy nie docierało wcale.

– Pani Renato, nie mogę kogoś karać tylko dlatego, że trzyma w domu krąpa. Akceptujemy ten gatunek jako zwierzątko, a ten konkretny osobnik ma wszystkie wymagane papiery.

– Ale to niebezpieczne! – pani Renata nie ustępowała. Po raz jedenasty była ta sama śpiewka. – Tylko czekać, aż wyszkoli tego stwora tak, by atakował biedny narybek!

– Krąpy nie atakują naszego narybku... – Ferkę zaczynała od tej dyskusji boleć głowa, ale co miała zrobić innego niż słuchać bezpodstawnych zażaleń Renatki.

– Wyrośnie duży i będzie atakować, zobaczysz!

– Nie, nie wyrośnie...

– Tego nie wiesz!

Wiem, miała ochotę syknąć Akhifer, ale postanowiła trzymać język za nieprawdziwymi zębami. Po jedenastej bezowocnej wymianie zdań postanowiła w końcu podejść do tego inaczej, bo bardzo ewidentnie Renatce nie szło przemówić do rozumu.

– Proszę pani, odkąd tu przypłynęłam, zachowuje się pani w stosunku do mnie bez choćby grama szacunku. Do tego oskarża pani bezpodstawnie sąsiadkę i jej krąpa i grozi jej pani karami i uśpieniem zwierzaka. To wszystko są wykroczenia opisane w prawie i grożą za to pani grzywny, a nawet kara pozbawienia wolności.