Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inwazja ślimaków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inwazja ślimaków. Pokaż wszystkie posty

4 kwietnia 2024

Od Nirimi - "Inwazja ślimaków" (wyzwanie)

Wiosna. Pora o wiele radośniejsza, od poprzedzającej jej smutnej i chwilami okrutnej zimy. Wiosna oznaczała brak lodu na powierzchni, słońce, jedzenie i rozkwit wszelkiego życia. Dla karpi z Lazurowego Jeziora to miała być pierwsza taka pora spędzona tutaj, co czyniło ją jeszcze radośniejszą niż zwykle. Urodziło się również właśnie najmłodsze pokolenie rybiej społeczności - karpie, dla których to miejsce od samego początku będzie domem. Nie będą one rozumiały dylematu swoich rodziców, którzy musieli podjąć decyzję czy zostać w starym Zbiorniku i żyć pod płetwą Vivierith, czy przenieść się tutaj i wspólnie stworzyć nowy dom. Dla nowo narodzonego narybku właśnie to miejsce będzie tym pierwszym domem. Tym pierwotnym miejsce, gdzie przyszły na świat i gdzie będą dorastać, oraz najprawdopodobniej żyć do końca swoich dni. Przyjście na świat takich karpi, które z pewnością będą odznaczały się innym myśleniem niż starsze od nich pokolenie, miało też znaczenie symboliczne. To było jak początek nowego, radośniejszego etapu, związanego ze wzrostem nowego, niespętanego żadnymi niesprawiedliwościami życia, o które inni musieli walczyć, ale najmłodszy narybek już nie będzie musiał tego robić. Urodził się wolny, i jego rodzice z pewnością zadbają, by tak pozostało do samego końca.

Wraz z przybyciem wiosny, dla Nirimi szczęśliwie skończył się czas karpi, które przybywały do niej, ponarzekać na wszystko, co z zimą związane. Teraz, największą część karpi, które do niej przypływały, byli świeżo upieczeni rodzice, proszący o modlenie się do duchów natury, o pomyślność dla ich narybku. Ogólnie, wiosna dla naszej Szamanki przebiegała w miarę spokojnie. Owszem, wszystko wokół ożyło i zyskało tą charakterystyczną, wiosenną żwawość, ale ona sama nie musiała borykać się z żadnymi problemami. To znaczy, nie musiała, ale do czasu...