Pierwszy atak paniki wydarzył się niespodziewanie. Właściwie chyba nigdy nie idzie przewidzieć tak traumatycznej sytuacji, kiedy ciało całkowicie odmawia posłuszeństwa, serce bije ci jak oszalałe, nikt nie jest w stanie nawiązać z tobą kontaktu, a wśród całego tego chaosu tkwisz ty, w pełni świadoma i błagająca o pomoc. Pamiętasz, że ktoś do ciebie podpłynął i pytał, co się dzieje. A ty jak jakiś posąg nie jesteś w stanie odpowiedzieć. Słyszysz tylko bicie swojego serca i drżenie wszystkich mięśni, które tak bardzo pragną rozerwać się na strzępy. Ciebie przy okazji też.
Akhifer nigdy nie miała styczności z atakami paniki, sama ich także nie przechodziła. To właśnie przez to jej pierwszy raz był przerażający. Nie pamiętała, co do tego doprowadziło, ale w pewnym momencie, zupełnie nagle, duszące liście owinęły się wokół jej umysłu i uwięziły go w drżącym, nie reagującym na żadne polecenia ciele.
Czuła się wtedy, jakby jakiś drapieżnik planował ją zeżreć, a ona nie była w stanie uciekać, bo została związana ciasno liną i przytwierdzona do ziemi, jak jakiś gotowy posiłek. To nie było przyjemne uczucie.
Uspokoiła się dopiero dziesięć minut później, a może trwało to nawet dłużej, tylko nie pamiętała. Pamiętała za to szok, jaki odczuwała, gdy już się ocudziła. Kilka ryb pływało wokół niech, ich pyszczki wykrzywione w zmartwiony, a u niektórych przestraszony grymas. Gdyby wtedy była w stanie myśleć, zapewne martwiła by się, co te wszystkie karpie o niej sądzą, jednakże po ataku miała ochotę jedynie się położyć.
Tak to nazwał medyk. Atak paniki.
– Zdarza się, jeśli ktoś jest pod wpływem ogromnego stresu i cały czas pracuje – powiedział. – Poleciłbym odpoczynek, ale wiem, że w przypadku alfy o to trudno.
Oj tak, tutaj miał całkowitą rację. Akhifer jako alfa i kapitan nie miała jak znaleźć wolnej chwili, a co dopiero dnia. Co było ogromnie niefortunne, bo za żadne skarby nie chciała znowu przeżywać tego pieprzonego piekła.
Koniec
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz