31 marca 2025

Od Akhifer – "Pierwszy atak paniki"

Pierwszy atak paniki wydarzył się niespodziewanie. Właściwie chyba nigdy nie idzie przewidzieć tak traumatycznej sytuacji, kiedy ciało całkowicie odmawia posłuszeństwa, serce bije ci jak oszalałe, nikt nie jest w stanie nawiązać z tobą kontaktu, a wśród całego tego chaosu tkwisz ty, w pełni świadoma i błagająca o pomoc. Pamiętasz, że ktoś do ciebie podpłynął i pytał, co się dzieje. A ty jak jakiś posąg nie jesteś w stanie odpowiedzieć. Słyszysz tylko bicie swojego serca i drżenie wszystkich mięśni, które tak bardzo pragną rozerwać się na strzępy. Ciebie przy okazji też.

Akhifer nigdy nie miała styczności z atakami paniki, sama ich także nie przechodziła. To właśnie przez to jej pierwszy raz był przerażający. Nie pamiętała, co do tego doprowadziło, ale w pewnym momencie, zupełnie nagle, duszące liście owinęły się wokół jej umysłu i uwięziły go w drżącym, nie reagującym na żadne polecenia ciele.

Czuła się wtedy, jakby jakiś drapieżnik planował ją zeżreć, a ona nie była w stanie uciekać, bo została związana ciasno liną i przytwierdzona do ziemi, jak jakiś gotowy posiłek. To nie było przyjemne uczucie.

Uspokoiła się dopiero dziesięć minut później, a może trwało to nawet dłużej, tylko nie pamiętała. Pamiętała za to szok, jaki odczuwała, gdy już się ocudziła. Kilka ryb pływało wokół niech, ich pyszczki wykrzywione w zmartwiony, a u niektórych przestraszony grymas. Gdyby wtedy była w stanie myśleć, zapewne martwiła by się, co te wszystkie karpie o niej sądzą, jednakże po ataku miała ochotę jedynie się położyć.

Tak to nazwał medyk. Atak paniki.

– Zdarza się, jeśli ktoś jest pod wpływem ogromnego stresu i cały czas pracuje – powiedział. – Poleciłbym odpoczynek, ale wiem, że w przypadku alfy o to trudno.

Oj tak, tutaj miał całkowitą rację. Akhifer jako alfa i kapitan nie miała jak znaleźć wolnej chwili, a co dopiero dnia. Co było ogromnie niefortunne, bo za żadne skarby nie chciała znowu przeżywać tego pieprzonego piekła.

Koniec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz