27 kwietnia 2023

Od Akhifer - "Bez ryzyka nie ma postępów" (opowiadanie na awans)

Rozłam ławicy. Nowa, ale stara alfa. Wyprowadzenie się na nowe, nieznane tereny. Wszystko to brzmiało jak jakiś dziwny sen, chociaż nim nie było. Akhifer była już na niejednym spotkaniu, pomagała szykować zapasy, omawiała ze swoimi nowymi doradcami, w jaki sposób zabezpieczyć podróżnych. Mieli kilka różnych planów, by móc działać niezależnie od sytuacji. Ferka jednak czuła się z tym wszystkim nieswojo. Miała zostać alfą, jednak od lat nieprzerwanie zajmuje stanowisko strażnika. Nikt inny nawet nie starał się o kwalifikację admirała, choć stała ona otworem. Strażniczka widziała w tym idealną okazję, by w końcu stać się kimś wartym mienia alfy. Skoro nikt inny nie chce awansować, to ona to zrobi.

Na początku szukała wsparcia u najbliższych przyjaciół. Uważali jej pomysł za bardzo dobry, tym bardziej, że samica miała spore doświadczenie zarówno w wojsku, jak i w dowodzeniu. Następnym krokiem byli doradcy. Oni oczywiście podchodzili do sprawy bardziej logicznie, starając się przedstawić swojej prawie-alfie plusy i minusy jej nowego planu.

– Obawiam się, że Vivierith nie zgodzi się na twój awans, pani Akhifer. – Szary samiec z białym trzecim okiem siedział pod ścianą, chowając się przed promieniami słonecznymi, jakby był wampirem. – Pamiętajmy, że za tobą nie przepada.

– Według prawa ławicy to ławica decyduje, czy ktoś zasługuje na awans – Ferka wyciągnęła swoją najlepszą kartę.

– Teoretycznie. A praktycznie wiemy, jak wygląda władza Vivierith.

– Vivierith interesuje się tylko tym, co chce i co jej zagraża – wtrącił się kolejny karp. Był biały z paroma okrągłymi czarnymi plamami na ciele i stanowił jeden z największych głosów rozsądku. – Z jednej strony awans Akhifer może być dla niej problemem, z drugiej zaś, biorąc pod uwagę, jak dużo ryb wciąż przepada za starą alfą, jeszcze większym problem stworzy nie pozwolenie jej na zajęcie stanowiska Admirała, pomimo decyzji większości.

– Nikogo nie obchodzi decyzja większości, gdy mowa o wrogu politycznym – rzucił agresywnie szary karp, po czym opuścił miejsce spotkań, jakby nie chciał słuchać już tych bredni.

Słowa te, jak i reakcja samca, zasadziły niepokój w jednokomorowym sercu Akhifer. Nie wolno było się jednak poddawać, szczególnie gdy są tacy, którzy na ciebie liczą.


[---]


Choć niekoniecznie się tego spodziewała, wzrost aktywności karpicy w życiu ławicy spowodował powiększenie się grona zwolenników, przekonując nawet tych, którzy uważali Vivierith za lepszą. W ich oczach Akhifer dalej nie nadawała się na alfę, ale admirał? Jak najbardziej. Była bardzo pomocna, spędzała większość dnia na stróżowaniu, stawiała wyraźne granice, które choć nie wszystkim się podobały, były na tyle jasne i logiczne, że nie było powodu się z nimi kłócić. Ferka była nawet skora do współpracowania z obecną alfą oraz słuchania jej poleceń, jednak żadnych wytycznych nigdy nie dostawała. Nie chciała sama się narzucać, więc skupiła się na pomaganiu bezpośrednio ławicy, co stanowiło strzał w dziesiątkę.

Szczególnie ciekawie zrobiło się, gdy inni Strażnicy zaczęli sami z siebie podporządkowywać się poleceniom żółtej samicy. Nie musiała ich do niczego przekonywać, wystarczyło powiedzieć, a Strażnik od razu pędził wykonać rozkaz. W siedzibie Strażników zrobiło się głośno, wielu z nich już teraz po kryjomu nazywali Akhifer Admirałem. To tytułowanie pozostawało w ścianach siedziby, byle nie dotarło do uszu alfy. Nawet wierni wyznawcy Vivierith nie szeptali na zewnątrz, szanując niepisane zasady Strażników.

Aż w końcu nadszedł ten wielki dzień. Strażniczka Akhifer odważyła się złożyć wniosek na podniesienie kwalifikacji do rangi Admirała, mając nadzieję, że przejdzie to do ogłoszenia publicznego, zamiast zniknąć z dna Zbiornika w niewyjaśniony sposób. Na szczęście Vivierith albo nie miała nic do powiedzenia, albo miała na tyle oleju w głowie, by puścić wniosek dalej, bo jakoś po tygodniu Donosiciele zaczęli zaglądać od domu do domu, podając kartki z głosowaniem, czy Akhifer ich zdaniem powinna otrzymać rangę Admirała. Sama Ferka nie miała prawa do głosowania, więc odwołała Donosicieli, którzy zdawali się jej nie poznawać. No cóż, nie każdy zwraca uwagę na osobistości polityczne. O wiele lepszym sposobem byłoby rozstawienie gdzieś stanowiska do sondażu, gdzie każdy sobie przypłynie wedle życzenia i zagłosuje, kiedy chce, ale jeszcze nikt nie zorganizował głosowania w tym rodzaju. Być może Akhifer podsunie kiedyś taki pomysł. Jeśli kiedyś, tak jak mają nadzieję jej zaufani, stanie się ponownie alfą.

<Koniec>

14 kwietnia 2023

Od Feliksa CD. Tenebrae'a - "Wszyscy kochają Akhifer" cz.9

Wszyscy kochają Akhifer.

Było to nie tylko jasne. Było to, od alfy do omegi, więcej niż istnie nirwanicznym stanem rzeczy; dla Feliksa ustalało to najwyższy kosmiczny porządek wszechrzeczy, rozciągający się przez wody Zbiornika po szerokie horyzonty, niczym nić o dwóch końcach po dwóch stronach świata znanego, a być może i nieznanego małym rybkom.

Ten porządek ktoś usiłował właśnie zaburzyć. Nic chyba dziwnego, że mężny Feliks postanowił zawisnąć mu na drodze! Do kulawej małży, jest to wszak powinność żołnierza, wiszenie o jedyne pewne dobro, o sprawę Waszą i naszą, a takie łaskawa Opatrzność czyni niepokonanymi.

- To ty się zamknij - powiedział więc, naraz czując w sobie niezwykły przypływ sił witalnych. Tak, tak, oto trafił w samo sedno. Wyłożył niesfornej fioletowej ości porządną lekcję o życiu i śmierci, lecz jeśli nie zostałaby ona zrozumiana, czego jak najbardziej spodziewał się bystry Feliks po doprawdy nierozgarniętym Tenebraem, żołnierz miał w zapasie jeszcze więcej makiawelicznego idiolektu. Już tylko od oponenta zależało, czy niefrasobliwie postanowi ściągnąć na siebie grad bezlitosnych strof.

- Feliks, rozumiem, że nie potrafisz zawrzeć pyska, a czy jest cokolwiek, co potrafisz zrobić?

- Wytrzymać z tobą.

Tylko szum dwóch płynących obok siebie, karpich ogonów, które burzyły spokojną wódę, począł rozlegać się wokół.

- No wreszcie, o to chodziło - mruknął Tenebrae, nie robiąc nic by podtrzymać rozmowę. Czy więc musiał się ugiąć, by osiągnąć swój cel? Wyśmienita, czerwona łuska Feliksa, zalśniła niczym zbroja błędnego rycerza, gdy rzucił wzrokiem na jitonga, starając się pojąć jak podstępnym, zwyrodniałym i czarnym musi być umysł, w którym są w stanie zrodzić się równie faryzeuszowe plany. Choć trwało milczenie, Feliks w mig przypomniał sobie, z jakiej przyczyny tak znieść nie może wszego cechu parającego się obcowaniem ze światem niematerialnym. Nie ufał takim.

Jeszcze raz, przelotnie spojrzał w stronę towarzysza, ale nie otrzymał już ni żadnej odpowiedzi, ni znaku.

Niczym podwojony grom pierwszej wiosennej burzy, wpadły dwa karpie w skalistą przełęcz, w której, jak twierdzili mijani po drodze przepływnie, można było o tej porze spotkać potężną władczynię, Akhifer. Oto, jak prorok i rycerz, w doskonałym konsensusie, warkocz podwodnych fal rozplatając w pasma omywające ich dostojne ciała, gotowi chronić tego, co najwyższe.

<Akhifer? Brae?>

1 kwietnia 2023

Podsumowanie marca

Hello eiyo!

No to tak... Myślę, że wszyscy wiemy, jak wyglądał marzec, kochany marzec, podczas którego zmieniła nam się pora roku oraz rozpoczął nowy konkurs. Szałowo nie było i niestety nie będzie, bo przy poprzednim podsumowaniu ostrzegałam przed zagrożeniami. Wiadomo, że nie zostaniecie wyrzuceni od razu, ale... No ale. Zawsze istnieje możliwość wzięcia nieobecności!

Nowości

Najważniejszą zmianą jest zmiana pory roku. Rozpoczęło się również wydarzenie Wiosenne Zagwozdki, które póki co będzie trwać a trwać, aż do 30 kwietnia.

Ilość słów

  1. Pierwsza Vivierith, napisawszy 671 słów w 1 opowiadaniu
  2. Drugi Svitaj, napisawszy 508 słów w 1 opowiadaniu

Bonusy

Mistrzem Miesiąca pozostał Svitaj, wygrywając całym jednym głosem. Jeszcze nasza administracja w formie Akhifer oraz Akahity otrzymują 2 AP oraz 20 pereł.

Nieobecności

  • Tenebrae na nieobecności częściowej (kto by się spodziewał)
  • Akahita na nieobecności do 25.05.
  • Leon oraz Valia na nieokreślonej nieobecności ze względu na siły wyższe
  • Psyche oraz Romelle otrzymują pierwsze ostrzeżenie.


Co tu dużo mówić... I tak zobaczycie to podsumowanie drugiego kwietnia! :D Marzec był strasznie cichutkim miesiącem, ale przecież nie można mieć wszystkiego, prawda? Zbliża się wiosna, zmienił nam się czas, może nasze nastawienie też się zmieni i wszyscy znajdziemy nieco więcej weny.

~ Akhifer


25 marca 2023

Od Vivierith CD. Akhifer - "Alfa - czyli dwie strony jednego dramatu" cz.2

Szepty o rozłamie ławicy dotarły w końcu do uszu Vivierith, ciężko jednak powiedzieć, by karpica się tym jakkolwiek przejęła. Czy wolałaby powstrzymać zwolenników Akhifer od odejścia ze Zbiornika? Owszem, opuszczanie bezpiecznego zakątka wydawało jej się idiotycznym pomysłem. Ale jeszcze durniejsze byłoby walczenie z rebelią, która stanowi całkiem sporą część ławicy. Sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby planowali ją obalić, ale rozłam? To było ponad nią. Jeżeli ci idioci pragną umrzeć, szukając dla siebie domu poza Zbiornikiem, ich sprawa. Najważniejsze, że nie powinno to wywołać wojny domowej, która mogłaby zagrozić bezpiecznej posadzie Vivierith. Nie powinno. Ale zawsze warto się zabezpieczać na wszelki wypadek.

Vivi zatrudniła odpowiednie ryby, by wyłapywały dla niej co ciekawsze informacje. Kto zamierza odejść, dokąd planują się udać, kto ma być przywódcą tej nowej zgrai i inne plotki, które mogą coś wnieść do ogólnego obrazu sytuacji. Chociaż nie planowała im przeszkadzać w przygotowaniach - przynajmniej dopóki nie staną się zbyt podejrzani albo głośni - chciała za wszelką cenę wiedzieć, co robią. Za pomocą wystarczająco opłaconych rybek dowiedziała się nawet, gdzie organizowane są spotkania rebeliantów. Czuła się bezpiecznie z tą wiedzą, wiedziała doskonale, gdzie uderzyć, jeżeli nadejdzie taka potrzeba. A z każdym kolejnym szeptem miała wrażenie, że ta potrzeba planuje w każdej chwili wykiełkować.

Dla alfy wszystko było bardzo wyraźne: ławica stanowiła piękny ogród, o który trzeba było bardzo dbać, by nie zalęgły się w nim chwasty. Każdy niechciany osobnik zostawał wyrywany z korzeniami i wrzucany do pudła, by nie rozsiewał swoich nasion. Jednak gdzieś głęboko pod ziemią rosły rośliny niezauważalne z powierzchni, rośliny niechciane, stanowiące dość niebezpieczne dla ogrodu chwasty. Na razie się chowały - i słusznie, bo gdy tylko pokażą pierwsze źdźbła, Vivierith postara się, by każde z nich zostało skutecznie usunięte. Niestety, korzenie rosną za głęboko, by je wykopać, ale cierpliwości. Jeżeli nie będą dostawały słonecznego światła, w końcu padną i zgniją, stając się pożywką dla pięknych, chcianych kwiatów. Rith była bardzo cierpliwa, a także ostrożna i uważna. Niech się tylko pokażą. Niech tylko ośmielą się wyłonić swoje puste łby.

Vivierith miała swoją własną grupę zaufanych powierników, z którymi mogła się naradzać. Akhifer wcale nie była lepsza. Naprawdę, co karpie widzą w tym zadufanym w sobie bananie, który nie potrafił nawet wysłuchać swoich poddanych, kiedy jeszcze obejmował stanowisko alfy?

– A więc? – zapytała, spodziewając się jak najszybszej odpowiedzi. Jej powiernicy powinni mieć już opracowany plan, podczas gdy ona zbierała informacje.

– Nie możemy pozwolić im odejść. Ryby, które zostaną, stwierdzą, że mogą naruszać granice i nic im za to nie grozi.

– A jeśli karpie, które wyruszyły poza granice Zbiornika, wrócą i przyniosą niebezpieczną chorobę, oskarżą prawdopodobnie alfę, najwyższa alfo.

Samiec nie mówił źle. Mogą oskarżyć Vivierith o zaniedbanie jej obowiązków i zaczną się zamieszki, a do tego trzeba będzie opanować epidemię.

– Z drugiej strony – zauważył powiernik numer 3 – jeśli spróbujemy powstrzymać wszystkich rebeliantów od opuszczenia Zbiornika, jest o wiele większa szansa, że wywołamy... nieprzyjemną atmosferę, jeżeli wiecie, towarzysze i najwyższa alfo, o czym mówię. Z tego wychodzi, że żadna z możliwości nie jest dobra dla naszej alfy. Pozostaje nam tylko wybrać mniejsze zło.

– I tym mniejszym złem jest, jak się obawiam, puszczenie rebelii wolno.

Po sali rozniosły się pomruki, zwolennikom Vivierith nie podobała się ta opcja. Woleli, by rebelianci zostali ukarani. Alfa jednak już dawno oswoiła się z myślą, że w tym wypadku nie ma sensu walczyć, ale jej towarzysze nie byli jeszcze gotowi się poddać.

– Przede wszystkim pozbyłbym się Akhifer. To ona najpewniej stoi za tą całą rebelią, tylko udawała, że grzecznie oddaje stanowisko – rzucił zwolennik numer 4.

– Niezupełnie widzę sens w takim działaniu, aczkolwiek faktem jest, iż nie możemy tej teorii wykluczyć. Zgadzam się natomiast, że pozbycie się Akhifer uspokoiło by Zbiornik i zaburzyło podstawy rebelii. Wszyscy tu zgromadzeni wiemy przecież, że Akhifer bierze w tym udział.

– Nie wymawiaj przy mnie imienia tego przejrzałego banana. – Numer 4 udawanie splunął na podłogę, jednocześnie dobitnie uderzając płetwą o stół. Wielu zwolenników Vivierith nie znosiło poprzedniej alfy czysto dla zasady. Bo była kiedyś alfą. Bo nie radziła sobie tak dobrze jak najwyższa Vivierith.

Ciemna karpica słuchała z uwagą zagorzałych rozmów i rozmyślała jak najlepszy plan.

<Akhifer?>

16 marca 2023

Wiosenne Zagwozdki cz.1

Wiosenne Zagwozdki

A więc, zaczęło się! Wiosenne wydarzenie roku 2023 w nietypowej i zapewne nieznanej Wam odsłonie. W tym wydarzeniu przyda się wiedza, zdolności szukania oraz logiczne myślenie. Przyda się również szybkość, bo główne nagrody otrzymają trzy pierwsze osoby, które potwierdzą swoje zwycięstwo (każda kolejna otrzyma za każdy etap 1 AP oraz 10 pereł). Więc zapewne macie zagwozdkę, o co tu, do licha, chodzi? Już tłumaczę!

Zasady

  • Wiosenne Zagwozdki zaczynają się od etapu I, który właśnie czytasz. Twoim zadaniem jest rozwiązać rebus, który ukrywa w sobie hasło do pliku pdf (do pobrania za pomocą linku poniżej). Gdy Ci się już uda, w pliku znajdziesz kolejną instrukcję!
  • Konkurs Wiosenne Zagwozdki trwa do 30 kwietnia, z możliwością małego przesunięcia terminu, jeżeli zgłosi się o to wystarczająco osób.
  • Nie wolno podpowiadać sobie nawzajem!! Każdy rozwiązuje zagadki na własną płetwę, zrzuty ekranu mają być podpisane imieniem rybki, która bierze udział oraz datą, kiedy zrzut został wykonany. Uczestnicy konkursu również nie zostaną ujawnieni do samego końca konkursu.
  • Oczywiście wiadomo, że nie każda osoba ma program, dzięki któremu może odblokować plik PDF. Dlatego jako kochana była alfa podrzucam Wam stronkę, która na to pozwala: ilovepdf.com.
  • Do kilku dni po zakończeniu konkursu pojawi się post podsumowywujący, w którym zostaną ogłoszeni zwycięscy (według ilości zebranych punktów) oraz osoby, które wzięły udział i do jakiego etapu się dostały.

Nagrody

  • Każdy etap ma swoje nagrody, które otrzymają zaledwie trzy pierwsze osoby, które wyślą dowód (w formie zrzutu ekranu) do mnie, czyli Akhifer. Każda kolejna otrzyma nagrodę 1 AP i 10 pereł.
    • Uwaga! Nagrody za każdy z etapów liczone są osobno, więc największą nagrodę może i tak wygrać osoba, która przykładowo w poprzednich etapach się nie załapała.

Jeżeli coś jest dla Was niejasnego, możecie śmiało pytać. Taki rodzaj konkursu jest organizowany po raz pierwszy od założenia Koi Paradise, a sądzę, że raczej się z tym nie spotkaliście. 

Link do pliku PDF

A oto rebus z hasłem:

9 marca 2023

Wiosna w Koi Paradise

Rozpoczęła się wiosna!

Ah, ależ to odświeżenie. Wszystko tak pachnie i wygląda tak kolorowo, że aż nie wiadomo na czym zawiesić wzrok. robi się ciepło, jednak słońce często ustępuje deszczom. Powoli topniejący lód robi się kruchy, więc może to być jedna z niewielu szans aby spróbować jego smaku. Z pięknych wodnych kwiatów można pleść prześliczne wianki. Warto także zauważyć wzmożoną aktywność drapieżników i odpowiednie warunki na postaranie się o maluchy. 

Bonusy wiosenne:

  • Za każde opowiadanie min. 500 słów, w którym koi wytwarza wyjątkowy wianek z kwiatków, karp otrzymuje 1 AP oraz 10 pereł.
  • Za opowiadanie min. 1000 słów, w którym koi zmagać będzie się z problemami wiosennymi, te koi otrzymuje bonus 2 AP i 30 pereł.
  • Za opowiadanie min. 5000 słów, w którym koi opisze przygodę związaną z niespodziewanym atakiem lądowego drapieżnika zdobędzie osiągnięcie Uszedł z życiem (wiosna 2023) , 5 AP oraz 100 pereł.
Zmiany wiosenne:
  • Robi się cieplej, a wszystko zaczyna kwitnąć, przez co przybyły do nas sezonowe alergie. Strzeżcie się kwitnących kwiatów drodzy alergicy!
  • 20 marca odbędzie się wspólne oglądanie gwiazd i topienie Rybiejmanny [odpowiednika marzanny] w Kawie z okazji równonocy wiosennej
  • Ciepło przyciąga do brzegów ludzi oraz ptaki, pod wodą budzą się drapieżniki. Uważajcie na siebie, gdyż po ziemie wszyscy próbują najeść się porządnie. Kto wie może spotkacie się ze szponami samego niedźwiedzia!
Bezpiecznego kichania
~Akahita

8 marca 2023

Od Svitaja - "Ławica podzielona na dwa - ale ja jestem w tej lepszej"

Zastrzelcie mnie, jeśli się mylę, ale czy przypadkiem takie oddawanie tytułu alfy nie jest nielegalne? Co to, dyktatura, żeby alfa sama się rządziła i decydowała? Vivierith powinna wrzucić ją za kraty albo skazać na banicję za takie nieodpowiedzialne zachowanie. Jak iść w dyktaturę to chociaż na maksa, a co tam. Mi to nie przeszkadza, jestem całkiem nieźle karmiony jako nauczyciel. To, że cywile mają gorzej to nie moja wina. Jakie wykształcenie taka płaca, przykro mi bardzo, trzeba było się nie lenić za dzieciaka. Może nie do końca jestem za Vivierith, ale u niej przynajmniej idzie się najeść. No i więcej ryb patrzy na mnie z szacunkiem, a nie tylko ze współczuciem mówiącym "Jak mi przykro, że musisz sobie radzić z całym tym narybkiem." Ha! Teraz to mogą mnie po płetwach całować, to może się z nimi dobytkiem podzielę. Ale raczej nie.

Mówcie, co chcecie, ale powtarzam - to nie moja wina, że się nie doedukowaliście, jak byliście mali i teraz musicie znosić gorsze traktowanie. Wierzcie mi, jesteście traktowani adekwatnie do tego, ile pracy włożyliście w swoją naukę. Nie jest mi wcale was szkoda.

Byłem wczoraj w pracy, ponownie nauczałem wasze dzieci. Nie było to łatwe, w końcu dzieci hałasują, rzadko kiedy się słuchają, a zainteresowanie ich czymkolwiek graniczy z niemożliwością. Odczułem niesamowitą dumę, gdy mi się to po raz kolejny udało. Nie chwaląc się jestem jednym z najlepszych nauczycieli w swojej szkole, aż dziwię się, że jeszcze nie zrobili mnie dyrektorem. Być może Vivierith to uczyni, ona jest dobrą alfą. W każdym razie byłem w tej pracy, nauczyłem te dzieciaki i jak wypływałem, usłyszałem rozmowę o obecnej alfie. Że starsze dzieci się jej boją, bo widzą więcej wojska na mieście i nie mają pojęcia, dlaczego. "Czy to jakaś wojna?", wyszeptał jeden z rozmówców. Uśmiechnąłem się pod nosem. Nie, kochanie, to jeszcze nie wojna. "Wydaje mi się, że to ma zapewnić nam bezpieczeństwo, ale szczerze wcale nie czuję się bezpieczniejsza." To źle. To bardzo źle. Widzisz, Rith ma w planach tylko to, co dla nas dobre. Nie popieram jej, ale ona przynajmniej myśli o swoich podwładnych. Nie to, co Akhifer.

"Słyszałam, że niektórzy chcą się stąd wynieść. Są nawet tacy, co już to zrobili." "Mówisz o swojej siostrze?" "...No."

Szczęka mi opadła, gdy to usłyszałem. Ryby chcą się wynosić ze Zbiornika, bo nie podoba im się alfa. Znaczy, to nie jest moja sprawa, że chcą się wynieść. Bardziej mnie zastanawia, dokąd chcą się wynosić? Przecież poza Zbiornikiem nie ma miejsc, gdzie można żyć. Dlatego żyjemy właśnie tutaj. Tu nasi przodkowie zostali wypuszczeni i tylko tutaj było wystarczająco dobrze, żeby przetrwać. Więc dokąd, do cholery, te ryby chcą się wynieść?

Nie mogłem więcej słuchać tych bzdur, więc po prostu odpłynąłem. Kusiło mnie powiedzieć któremuś ze zwolenników Vivi, że dzieje się coś podejrzanego, a z drugiej strony, co zrobiłaby z tym Vivierith? Nie ważne, ile wojska zrekrutuje, nie jest w stanie zatrzymać wszystkich. Na dobrą sprawę gdyby alfa zdecydowała się zamknąć przejścia, spowodowałaby panikę, a tego z pewnością nie chce. Przecież jest na to za dobra. Pożałują, że od niej odeszli, oni wszyscy pożałują.

<Koniec>

1 marca 2023

Podsumowanie lutego

Dzień doberek, najmilsi!

Luty był strasznie jakiś cichy, choć nie zdziwiłabym się, gdyby to była wina jakichś spraw do nadrobienia i krótszego niż zwykle miesiąca. Wciąż jednak obowiązuje jedno opowiadanie na dwa miesiące, czemu nie podołało wiele osób (w tym i ja, przynajmniej połową postaci). Być może nowy dwumiesiąc - marzec, kwiecień - będzie lepszy dla wszystkich, zarówno czasowo, jak i wenowo.

Nowości

W okresie lutego odbył się po raz drugi konkurs memiczny, w którym wzięły udział trzy osoby. Prace oczywiście można znaleźć w galerii memów Koi Paradise.
Nastąpiła też bardzo mała zmiana: zmieniła się favikona bloga (ikona widoczna obok nazwy karty) i jest teraz taka sama na wszystkich blogach związanych z Koi Paradise.

Ilość słów

  1. Niepodważalnym zwycięzcą jest Valia, napisawszy 2686 słów w 3 opowiadaniach.
  2. Rozpędzona Nirimi otrzymała srebrny medal po napisaniu 841 słów w 1 opowiadaniu.
  3. Skromny i szybki Irysahyta na trzecim miejscu, 325 słów w 1 opowiadaniu.

Bonusy

Mistrzem Miesiąca 02.2023 zostaje Valia, wybrana przez trzy z czterech głosów. Oczywiście administratorzy otrzymują swój bonus 2 AP oraz 20 pereł. Dodatkowo te rybki, które napisały, swoją nagrodę za podium otrzymują podwójnie.

Nieobecności

  1. Nasz kochany Tenebrae na częściowej nieobecności.
  2. Opowiadań przez ten dwumiesiąc nie napisali: Akahita, Leon, Psyche, Romelle, Svitaj i Vivierith. Jest to ponad połowa ławicy, więc ostrzeżenia zaczną pojawiać się od podsumowania marca.


Krótki miesiąc, który szybko przyszedł i jeszcze szybciej poszedł.

~ Akhifer

 

28 lutego 2023

Od Nirimi - "Niezbędna zima i zbędne zasady"

Zima. Bezdyskusyjnie najcięższa pora roku dla całej Ławicy. Czas zamarzniętej tafli, braku słońca i zimnej wody. Dni były krótkie, a noce - długie i zimne. Dla Nirimi pora ta od zawsze była ciężka. W tym okresie biało-czarna koi, była jeszcze cichsza i bardziej małomówna. Teraz, jednak gdy była już Szamanką, a nie tylko głupim narybkiem, chodzącym do szkoły, ten czas oznaczał dla niej również zmęczenie. W zimę koi często przychodziły do niej ze wszelkimi problemami, prosząc o to by „odwołała zimę” lub „łaskawie zrobiła coś, by było cieplej” Wszelkie tego typu prośby bardzo denerwowały Nirimi - zwłaszcza że większość była wypowiedziana dość nieprzyjaznym dla rybiego ucha tonem. Spowodowane było to tym, że cześć mieszkańców ławicy ubzdurała sobie, że zima jest jej winą. Już na samą myśl, że ktokolwiek mógł wpaść na tak głupi wniosek Nirimi chciało się płakać. Zima nawiedzała przecież ławicę co roku, jednak mimo tego, że był to trudny czas dla wszystkich, Nirimi, nawet gdyby mogła, nie poprosiłaby duchy natury o zlikwidowanie go. Szamanka dobrze wiedziała, że każda pora roku jest tak samo ważna, jak każda inna – nie można jednak powiedzieć tego samego o większości koi do niej przychodzących. Należał do nich również pewien błękitny karp, żywo gestykulujący i marszczący wąskie czoło ze zdenerwowania  

– No błagam, zgódź się! Chociaż spróbuj! Pomyśl, znam się dobrze z Vivierith, jestem pewien, że sypnie ci kaską, jeśli zgodzisz się na tę propozycję! – jeszcze przed chwilą błękitny karp, o jakże kreatywnym imieniu, Blue, wydawał się zdesperowany, teraz jednak przebiegle się uśmiechał. Nirimi miała ochotę zedrzeć mu ten pyszny uśmieszek z twarzy. Może i jest irytujący, ale nie sądzę, by kłamał – pomyślała, tłumiąc westchnięcie i siląc się na niewzruszony wyraz twarzy. Szamanka znała go już wcześniej, ale tylko z widzenia - praktycznie od samego początku kręcił się przy Vivierith, świergocząc, jaka to ona jest wspaniałą alfą i przymilając się do nowej władczyni Ławicy. Nirimi podejrzewała więc, że być może to sama Vivierith zleciła temu lizusowi wybłaganie u niej ocieplenia pogody. Zresztą, jakby się tak zastanowić, gdyby reszta ławicy się dowiedziała, że to właśnie ich nowa alfa załatwiła im cieplejsze dni, Vivierith zyskałaby spore poparcie. Niedoczekanie! Nie mam zamiaru zaburzać naturalnego porządku pór, dla jakiejś rozpuszczonej i najwyraźniej głupiej paniusi, nawet jeśli jest alfą!

– Drogi panie, już panu to tłumaczyłam - prośba o zmianę pory roku jest nadzwyczaj niestosowna i nie zamierzam na nią przystawać. Nie zamierzam również zgadać się na żadną próbę przekupienia mnie. – powiedziała spokojnie i tylko trochę znudzonym tonem, chociaż w środku się w niej gotowało. Z tym osobnikiem musiała użerać się już dobre pół godziny i powoli czuła, że jeszcze chwila i straci nerwy. Dopóki jednak potrafiła utrzymać nad sobą kontrolę, dopóty będzie bronić swojego stanowiska.  

– Wiem, ty pewnie myślisz, że ja jestem jakimś bezrobotnym czy innym sprzątaczem! – wypalił karp, a jego mina wskazywała na to, że błękitny karp odczuwał jednocześnie obrzydzenie i dumę, to drugie najprawdopodobniej spowodowane było tym, że wpadł na ten jakże błyskotliwy pomysł. Połączenie tych dwóch uczuć na jego pysku wyglądało dość ciekawie. Nirimi pytająco uniosła jedną brew, czując się lekko zbita z tropu. W końcu co do Koi No Ryuu to miało znaczyć? –  No, to jesteś w błędzie, bo ja jestem Znachorem. – najwyraźniej nie był wystarczająco spostrzegawczy bądź inteligentny, by prawidłowo odebrać nieme pytanie Szamanki. Jednak Nirimi właśnie zrozumiała, o co mu chodziło. Nowe, kłopotliwe dla większości społeczności prawo mówiące o tym, że jedni są lepsi od innych. Nirimi nie od początku rozumiała, że coś jest na rzeczy, gdy owe zasady powoli wnikały w życie Ławicy. Owszem, była inteligentna i spostrzegawcza, ale również dość aspołeczna. Nigdy nie posiadała wielu znajomych, wolała spacerować w samotności lub produktywnie spędzać czas, ucząc się z kawałków kory, zapożyczonych z biblioteki lub jej własnych zbiorów. Brak dużej ilości przyjacielskich relacji z innymi sprawił, że to, co dzieje się teraz, w Ławicy dotarło do niej, dopiero gdy jedna z niewielu jej znajomych – gadatliwa Bardka imieniem Sumi, zapłakana przyszła do niej, żaląc się, że jej najlepszy przyjaciel, Sprzątacz Hariwi, nagle przestał z nią rozmawiać. Wtedy właśnie, Szamanka pojęła, że to wszystko idzie w bardzo złą stronę. I że ona nie może nic z tym zrobić.  

– Szanowny panie, pańska profesja ma się nijak do naszej rozmowy. Ja moją decyzję już podjęłam, więc uprzejmie proszę pana o opuszczenie tego miejsca – płetwą wskazała mu drzwi. Blue najwyraźniej pojął, że nic tu już nie wskóra, więc odpłynął, zadzierając pyszczek w górę, pokazując, jak bardzo ma ją głęboko w poważaniu. Nirimi z ulgą zamknęła za nim drzwi i westchnęła. Za oknem jej norki już chyba zachodziło słońce, o ile dało się to stwierdzić, przez lód zakrywający taflę wodną nad nimi, więc wyglądało na to, że raczej nikt już dziś nie będzie jej nachodził. I bardzo dobrze, bo ostatnie co teraz chciała robić Nirimi, to rozmowa z kimkolwiek. Zamierzała przemyśleć właśnie przeprowadzoną rozmowę i wyciągnąć z niej jak najwięcej wniosków. Chciała wiedzieć, jak źle teraz żyje się Cywilom i co teoretycznie mogłaby zrobić, by im pomóc. W końcu każdemu należą się takie same prawa, prawda? Jednak gdzieś z tyłu jej głowy, cichutki głos podszeptywał jej, że raczej nic już z tym nie może zrobić...

<Koniec>

Od Irysahyty - "Nieprzyjemne zmiany"

– Dobrze się czujesz? – zapytała Sonje, przykładając płetwę do czoła Irka. Ryby są zimnokrwiste, więc o gorączce raczej ciężko mówić, ale Irysahyta od dłuższego czasu pływał przygnębiony, jakby się pochorował. Sonje strasznie zaczęła się o niego martwić. – Może powinieneś zajrzeć do medyka...

– Nie, dzięki, żaden medyk mi nie potrzebny. Możesz zabrać płetwę z mojego czoła. – Karp odepchnął koleżankę i zabrał się z powrotem za robotę. Znowu głupie segregowanie zasobów, monotonne i bez sensu, bo powinni się tym zająć pracownicy magazynu, a nie sprzątacz. – Nie jestem chory.

– Ale zachowujesz się jak paskudny gbur, a to się rzadko zdarza. No gadaj, o co chodzi – naciskała znachorka. Widziała, jak Irek zamilkł na chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią.

– O Vivierith. Zaczyna coraz bardziej psuć porządek w ławicy, strasznie się rządzi. Dzieli społeczność na lepszych i gorszych w zależności, jakie stanowisko zajmują. Cywile są oczywiście najgorsi, ale nie da im wykształcenia, żeby byli lepsi. Irytuje mnie to.

– Zirytowany Irysahyta. Ostatni raz cię takim widziałam, jak wcisnęli ci obcego karpia na chatę. Ale zgadzam się z tobą, czuć różnice w traktowaniu ryb. – Sonje zbliżyła się do żółtego rybia i ściszyła głos. – Akhifer tego unikała, pamiętasz? Cywile byli traktowani tak samo, tylko byli mniej znani niż taka medyczka Romelle. Ale nie byli nazywani mniej ważnymi. Ani tak traktowani. Zwolennicy Vivierith aż krzywo na nas patrzą, gdy ze sobą rozmawiamy. Nie podoba mi się to, nie chcę zrywać naszej znajomości.

– Ja też nie. – Bo wciąż mam nadzieję, że kiedyś powiem ci, co czuję, pomyślał samiec. I będziemy mieli okazję być razem.

Niedaleko nich przepłynęła trójka obcych karpi. Spojrzeli na nich z niesmakiem, pokazując wybitnie, jak bardzo nie podoba im się, że inteligencja rozmawia ze zwykłym cywilem. Irek i Sonje zdążyli tylko rzucić do siebie szybkie "cześć" i znachorka odpłynęła, by uniknąć problemów od strony ławicy. Sprzątacz głęboko westchnął. Miał dość obecnego stanu rzeczy, wolałby, żeby Akhifer wróciła na stanowisko alfy. Gdyby tylko było miejsce, gdzie zwolennicy starej przywódczyni mogli uciec i założyć nową ławicę...

<Koniec>