29 lutego 2024

Od Feliksa - "Wojownik Nowej Ziemi" cz.1

Czego rybie do szczęścia potrzeba,
Gdy pływanie w kółko trochę już się znudzi?
Czy odpowiedzią może być strzelba?
Tak się przynajmniej całe życie łudzi.

Wokół niej góry podwodne i doliny,
A ta najgłębsza w sercu samym woła,
Że bezpowrotnie mijają godziny,
A doba spędzona na nędznych mozołach.

Patrzy więc ryba w jedną stronę, w drugą,
Przewraca pustymi z bezsensu oczyma,
A sprawy banalne zakłóca pytanie:
Co ją w ogóle na tym świecie trzyma?

I skwierczy i skrzeczy, i pływa i płacze,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bu... A nie, to nie tu.
Tak czy inaczej ciężko jej strasznie,
Jakoby nie mogła obudzić się ze snu.

25 lutego 2024

Od Akhifer - "Males are so annoying" cz.1 (j.angielski)

No, no, and for the last time, no. Akhifer was tired of saying the same word over and over again, but the guy literally harassing her just wouldn’t take a hint. He kept asking her the same questions for the past hour. “Can we spend some time together? Do you wanna come to my house? Will you be my girlfriend?” The Captain was ready to snap at him and kick him out of her way, but unfortunately she had to keep her image as a captain and an alpha. She didn’t know how long she could keep going like this, though.

“I would love for you to bear my babies.”

That’s it. That was the breaking point. Dragons knew whether what he was saying was misogynistic or not, but Akhifer wouldn’t hear that out. She turned in place to face him, the fury written on her face forcing the he-carp to swim back a little.

18 lutego 2024

Od Nirimi - "Nie chowajcie mnie z jagodami" cz.1

Zima normalnie dla Nirimi była okresem dość denerwującym i męczącym. Wszystko wokół było ospałe i wolne, a jednak karpi zgłaszających się do niej z największymi bzdurami nigdy nie brakowało. Teraz też nie. A teraz była jeszcze nowa ławica, nowy zbiornik, wszystko nowe! To wszystko trochę Nirimi przytłaczało, jeśli miałaby być szczera. Lazurowe Jezioro przywitało ją pracą. Sporą ilością pracy, nie jakąś wielką, ale nadal była to spora ilość. Zresztą nie tylko ją to spotkało - cała nowa Ławica miała pełne płetwy roboty. Zjawili się w końcu w prawie całkowicie nowym miejscu, w dodatku w, można powiedzieć, okrojonym składzie. W końcu jedynie część karpi przeniosła się w to nowe miejsce. Nirimi za sobą nie zostawiła praktycznie nikogo, za kim mogłaby tęsknić. Jedynie jej brat, Saien zdecydował się zostać w starym Zbiorniku. Poza tym cała jej rodzinka była w komplecie. Gorzej poszło z jej i tak nieliczną grupką znajomych. W zasadzie to Nirimi została w nowej sytuacji całkowicie bez karpi, z którymi miała jakikolwiek większy przyjacielski kontakt. No ale cóż - bywa. Życie się zmienia, a ta zmiana akurat przebiegła za zgodą i aprobatą naszej Szamanki. Dołączenie do Lazurowego Jeziora było dobrowolne i Nirimi była pewna, że nigdy nie pożałuje tej decyzji.

W Lazurowym Jeziorze było dużo pracy, szczególnie w zasadzie, dla przedstawicieli inteligencji. Jak się bowiem okazało, stanowili oni najmniejszą część z tych, którzy tu przybyli. Co nie jest niczym nadzwyczajnym, to bardziej przykra rzeczywistość - do takiego właśnie wniosku doszła Nirimi, podczas gdy pomagała niedawno poznanej Zielarce z porządkowaniem jej zielarskich zbiorów i zwojów z tym związanych. Za rządów Vivierith, części Inteligencji trochę sodówka uderzyła do głowy. Za dużo przywilei, chociaż może bardziej – za dużo zwykłego, rybiego szacunku, podczas gdy inni są potępiani za używanie skrzeli? Śmiechu warte, by ktokolwiek cieszył się, że nagle ktoś jest przez innych niesprawiedliwie traktowany, ale cóż. Wiele karpi tak właśnie zareagowało, w tym nawet i parę takich, które Nirimi by nigdy o coś takiego nie podejrzewała...

27 stycznia 2024

Odejście Valii i Leona


Z decyzji właściciela odchodzą od nas dwie rybki: Leon oraz Valia. Jeśli kiedykolwiek właściciel zechce do nas powrócić, może z powrotem przygarnąć swoje postaci i ponownie nimi pisać. Zostaną one adekwatnie postarzone.

Niechaj wody będą Wam pomyślne na dalszej drodze życia!

2 stycznia 2024

Od Akhifer CD. Feliksa - "Wszyscy kochają Akhifer" cz.14

Nowa ławica była... spokojniejsza? Nie, to nie było słowo, którego szukała Akhifer. Bardziej pokojowa być może, choć karpica dalej miała wrażenie, że nie było to poprawne określenie. Z jednej strony nic się nie zmieniło, wszyscy śmiali się tak, jak dawniej, organizowali po staremu spotkania, opowiadali o planach na przyszłość. Z drugiej, wszystko było przecież inne. Mieszkali teraz nie w bezimiennym Zbiorniku, a w Lazurowym Jeziorze, miejscu jeszcze bardziej urokliwym i atrakcyjnym niż to, w którym dorastała. Wielu z osób, które były jej znajome i które widywała właściwie co drugi dzień, znikło z jej życia prawdopodobnie bezpowrotnie. No i najważniejsze dla niemal całej społeczności nowej ławicy, została ponownie alfą. Już nie była tylko admirałem... Ha, nie była nawet admirałem, bo w nowej ławicy kwalifikacja ta została nazwana kapitanem. Teraz Akhifer była kapitanem i alfą. Alfa Kapitan Akhifer. Jeszcze w starej ławicy wizja takiego tytułu była dla niej przerażająca, teraz, mając u swojego boku doradców, potrafiła jakoś z tym żyć.

W dni, kiedy nie szykowało się nic ważnego, żadne spotkania ani przemowy, Ferka budziła się rano wypoczęta, jadła na spokojnie śniadanie i dopiero wtedy zaczynała myśleć o swoich obowiązkach. Gdy tylko wpływała do biura, czekał na nią raport i lista rzeczy do zrobienia, oba pilnowane przez doradcę, który pomagał jej do końca swojej zmiany. Potem doradcy się zmieniali, ale gdy potrzebowała większej ilości zdań różnych od jej, wystarczył jeden ruch płetwą, by zwołać wszystkich z powrotem. To oddanie podnosiło Akhifer na duchu bardziej, niż jakiekolwiek wypowiedziane przez kogokolwiek słowa. Teraz już rozumiała, dlaczego Vivierith tak świetnie sobie radziła jako alfa, przynajmniej jeśli chodziło o podejmowanie decyzji. Pani kapitan nikomu nie miała odwagi się przyznać, ale kiedy dopełniała obowiązków alfy, w głowie za swój wzór kładła swojego przeszłego wroga. Może nie podejmowała decyzji tak, jak zrobiłaby to Vivierith, jednak wizja fioletowej karpicy postawionej przed podobnymi wyborami i radzącej sobie świetnie w tym zakresie dodawały Ferce otuchy.

1 stycznia 2024

Witamy z powrotem!

Hej hej hello! Witamy z powrotem!

Jak to mawiają, Nowy Rok, nowa ławica! Co? Nie tak to szło? Ach, kto by się przejmował takimi drobnostkami, kiedy mamy dla Was tak ważne ogłoszenie! Z pewnością domyślacie się już, o co chodzi, ale jeśli macie wątpliwości...

Ławica Koi Paradise znowu działa!


Ach, jak cudownie jest móc to powiedzieć po miesiącach pracy... W końcu byliśmy zamknięci ile? Cztery miesiące. Cztery miesiące odnawiania ławicy, poprawiania niejednej rzeczy, poszerzania naszego uniwersum, a spora część ławicy została napisana od zera. Gdybym miała wypisywać, co się zmieniło, byłaby to baaaardzo długa lista, bo zmieniło się wszystko: od regulaminu, przez świat przedstawiony, aż po formularze. Nie wiem nawet, jak to streścić, by miało to płetwy piersiowe i ogonową. Po prostu nie jestem w stanie, dlatego myślę, że zwyczajnie wspomnę o zmianach, które mają wpływ na Was. A więc, zaczynajmy!

Wygląd

Nowy szablon został wykonany przez Waszą szczerze oddaną *kłania się* i teraz jest stricte w rybim motywie. Jeśli twierdzicie, że jest teraz za dużo ryb, to kłamiecie, bo ryb nigdy za dużo. A tak na poważnie nowy szablon jest nie tylko tematyczny, ale również dostosowany do potrzeb bloga, w tym do ilości stron (z czym, jeśli ktoś pamięta poprzedni szablon, mieliśmy problem).
Kierunki zostały umieszczone jako latające przyciski na boku, menu jest "kilkuwarstwowe"... No, przejrzyjcie sobie, ciekawie się zrobiło.

Ważne zmiany

Regulamin został napisany od nowa, a dodatkowo pojawiła się mechanika, gdzie wytłumaczony jest sposób działania poszczególnych rzeczy na blogu. Zalecam przeczytać oba, żeby być na bierząco ze zmianami, ale łaskawie, jako dobra alfa, wypiszę to, co najważniejsze:
  • Od teraz obowiązuje typowy dwumiesiąc, czyli podsumowanie pojawia się co dwa miesiące (Mechanika)
  • Administracja będzie wrzucać formularze i opowiadania raz, dwa razy w tygodniu, w dni dogodne dla nich, zamiast wrzucać od razu po otrzymaniu (Regulamin)
  • Opowiadania można wysyłać tylko przez maila lub formularz Google, ale została dodana opcja pisania wątków na Discordzie (Regulamin)
  • Zaczęliśmy dbać o prawa autorskie i teraz każdy obrazek musi mieć podanego autora. Koniec z obrazkami z Pinteresta 👀 (Regulamin)
To by było na tyle, tak sądzę? Resztę doczytacie na regulaminie i mechanice.

Dodane nowe strony

Ta sekcja tyczy się tylko stron, których nie było w Koi Paradise 1.0 pod żadną postacią. Wymienię je bez opisów, bo za dużo by tego było:
  • Postacie niezależne
  • Fauna i flora
  • Zadania
  • Czarny rynek
  • Kalendarz
  • + strony, które powstały poprzez rozdzielenie starych stron

I jeszcze zawinięcie starych spraw...

Takie mini szybciutkie podsumowanie opowiadań, które zostały opublikowane tuż przed lub w trakcie przerwy technicznej:
  1. Akahita zdobyła 3445 słów, wliczając w to opowiadanie pisane masowo oraz własne opowiadanie.
  2. Drugie miejsce otrzymał Feliks, 3282 słów, oprócz wspólnego opowiadania w trakcie przerwy napisał własne.
  3. Trzecie miejsce zajmują wspólnie: Akhifer, Leon i Tenebrae, którzy dzielą się opowiadaniem konkursowym.
Niemal wszyscy członkowie zgłosili chęć pozostania w ławicy, a postaciami, które pożegnaliśmy w związku z przeprowadzką, są: Quetzal, Vivierith oraz Svitaj. Żegnajcie i powodzenia na dalszej rzece życia!
Jedyną serią, jaka będzie oficjalnie kontynuowana, jest "Wszyscy Kochają Akhifer".


A więc - witamy!

Witamy i serdecznie zapraszamy! Od dzisiaj na nowo będą publikowane wszystkie wysłane opowiadania oraz formularze, będą pojawiać się podsumowania, a blog będzie aktualizowany w miarę upływu czasu. Dla Koi Paradise nastała nowa era i miejmy nadzieję, że potrwa jak najdłużej. Chwała Koi Paradise! Czy coś tam~

— Wasza kochająca alfa Akhifer


24 grudnia 2023

Od Feliksa CD. Akhifer - "Wszyscy kochają Akhifer" cz.13

W małej, spokojnej zbiornikowej społeczności, w falistej rzeczywistości, wśród przyjaciół parzących się krążkopławami i wrogów pływających do góry brzuchem, żył sobie beztrosko szeregowiec Feliks. Zawsze zdrów, wesół, gotów nieść pomoc słabszym i potrzebującym, ot, cały Feliks. Był bardzo szanowany przez pozostałe ryby, zarówno młode jak i stare, za swoją odwagę i poświęcenie dla dobra wspólnoty. Pewnego dnia, kiedy słońce przyjemnie grzało wodę, Feliks postanowił odpocząć w cieniu wodnej roślinności. Zawisł w wodzie pod starym wodorostem o drżących częściach liściokształtnych, które zdawały się opowiadać historie minionych lat. Nagle zza kępy roślinności wyłoniła się alfa. To znaczy, admirał. To znaczy alfa okrutnie zniesiona z tronu przez złe karpie, targnięta ku przepaści przez ciemne siły, która jednak niczym Feliks, tfu, feniks z popiołów odrodziła się jako (póki co) wzorowy obywatel. A na imię jej było Akhifer. Jej łuski iskrzyły złotem, a oczy błyszczały niczym gwiazdy. Znana była to istota w całej społeczności, jako ryba o wyjątkowym uroku i sprytnej naturze. Gdy Feliks spojrzał na nią, serce jego zabrzmiało głośniej, a płetwy zdawały się poruszać zgodnie z rytmem muzyki, rytmem iście dzikim, jak polonez z Pana Tadeusza lub szalona poleczka z Opoczna.

Zaczęła rozmawiać z nim o życiu, o przygodach i marzeniach. Historie Akhifer przyprawiały go o śmiech i zamyślenie nad sensem żywota, a jej perlisty głos stał się mu cenniejszy niż najdroższe wytwory małży. Stopniowo zaczęli spędzać ze sobą coraz więcej czasu razem, dzielili się radościami i troskami.

Jednak los chciał, że społeczność karpi była pod opieką Jitonga, Tenebrae. Ten szlachetny karp pełnił rolę duchowego przewodnika, udzielając rady i sprawując ceremonie rodzinne. A przynajmniej tak się Feliksowi zdawało, nie miał bowiem lepszego pomysłu na to, do czego mógłby przydać się światu tak bezużyteczny skąposzczet. Kiedy Jitong dowiedział się o uczuciach, budzących się do życia między Akhifer a Feliksem, postanowił podjąć interwencję.

Karp ksiądz Tenebrae zorganizował spotkanie z Feliksem, wyrażając swoje obawy dotyczące potencjalnego związku. Próbował przekonać Feliksa, że powinien on skupić się na swoich szeregowczych obowiązkach, a uczucia do Akhifer bezwzględnie stłumić. Tenebrae przedstawiał argumenty zgodne z tradycją zbiornikowej społeczności, próbując przekonać Feliksa, że jego miłość jest nieakceptowalna.

Jednak Feliks, mimo bezsprzecznego szacunku do Jitonga, nie mógł zlekceważyć głosu swojego serca. Postanowił bez względu na wszystko stanąć w obronie swojej miłości do Akhifer. Wspólnie zdecydowali, że będą się wzajemnie wspierać i troszczyć o swoje uczucia, niezależnie od tradycji czy społecznych oczekiwań.

Historia Feliksa i Akhifer stała się jedną z tych, które przekazywano z pokolenia na pokolenie, ukazując, że miłość nie zna granic, nawet w świecie karpi. Surowy Jitong Tenebrae z czasem zaczął rozumieć, że miłość, przyjaźń oraz okazywanie wsparcia innym są wartościami równie ważnymi co tradycja i zasady społeczne. Zbiornik zaczął otwierać się na różnorodność, ucząc się tolerancji i akceptacji od swoich bohaterów, Feliksa i Akhifer.


- Feliks!

Karp ziewnął, zamruczał, przetarł oczęta płetwami i rozejrzał się w poszukiwaniu tego, kto zakłócił jego spokój. To tylko stara znajoma, Akahita.

- Czegooo!

- Wstawaj w końcu, cały dzień prześpisz! - Z oddali zamachała płetwą. - Akurat przepływałam, pomyślałam, że zerknę czy jesteś w domu, ale pewnie ty już dawno w pracy, a tu taki klops!

Czerwony karp otrząsnął się z resztek snu i wypłynął na spotkanie przyjaciółki.

- Oj drzesz się niepotrzebnie... miałem taki piękny sen. Wiesz, Akhifer rozmawiała ze mną ostatnio.

- I co mówiła?

- Eee... - Szeregowy nieśmiało złączył płetwy. Wolałby opowiedzieć coś zupełnie innego, ale wreszcie rzucił tylko - o tym całym... Jitongu, Tenebrae mówiła. Że to podobno straszny łajza. Przez niego plotkują o mnie w całym Zbiorniku!

< Tenebrae? Akhifer? >

(seria "Wszyscy kochają Akhifer" zostanie przeniesiona do nowej ławicy)

23 września 2023

Stan uśpienia

Od dnia 23.09.2023 obowiązuje przerwa techniczna na czas nieokreślony!

Tak jak zapowiedziałam, Koi Paradise zostaje zawieszone na czas nieokreślony. Tym razem zawieszenie zostaje określone nazwą "przerwa techniczna", gdyż tym właśnie jest - blog zostaje zawieszony nie, "bo nie mam czasu/chęci", tylko dopóki nie zostanie odrestaurowany. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile to zajmie, dlatego o każdym kamieniu milowym będę starać się pisać na naszym Discordzie.

Przez okres przerwy technicznej możecie jak najbardziej wysyłać opowiadania i formularze, jednak nowe serie i postaci nie będą publikowane. Jedynie już rozpoczęte wątki będą pojawiać się dalej, dodatkowo nie będzie przez okres przerwy technicznej podsumowań (punkty za swoje opowiadania otrzymacie po zakończeniu przerwy).

Nie wszystkie postaci pojawią się na nowym Koi Paradise!! Jeżeli chcecie, by Wasza postać została zachowana, zgłoście się proszę do mnie na Discordzie, oznaczając mnie rolą lub nazwą użytkownika. Powodem do tej decyzji jest fabuła, jaka została zaplanowana na wytłumaczenie zmian. Każda postać, która pozostanie z nami po przeprowadzce, otrzyma osiągnięcie Spuszczeni w rzekę (wytrzymanie przerwy technicznej 2023) i 1 punkt karmy. Możecie też otrzymać punkty karmy za aktywne i wartościowe uczestnictwo w odnowie bloga. Każda propozycja zostanie rozpatrzona!!

Dla osób, które pragną dołączyć, a nie mają pewności, czy blog wróci: zapraszam Was na naszego Discorda, tam wszystko będzie na bieżąco. Czekamy na Was!

Link do Discorda

20 września 2023

Brak aktywności - co się dzieje?

Spóźnione podsumowania, nie pojawiające się więcej głosowania na Mistrza Miesiąca - to bardzo alarmujące objawy, które bardzo często oznaczają, że blog umiera. Czy tak wygląda też sprawa z Koi Paradise?

Chciałabym móc powiedzieć z pewnością, że nie. Koi Paradise nie grozi żaden upadek, ale niestety nie jest to możliwe. To nie tak, że nie mam chęci prowadzić bloga, bo chęci są, czas również, więc co jest problemem?

Siła. Nie chodzi o Was, moje kochane rybki, bo jesteście najlepszą ekipą, jaka mogła wpaść do tego padołu pełnego wody. Chodzi o mnie. Brak inspiracji i samozaparcia doprowadziły do stworzenia skorupy z osoby, która kiedyś z wielką chęcią siadała do rysowania, spędzała swoje wolne chwile na pisaniu, choćby na telefonie i nie mogła doczekać się kolejnego podsumowania lub wydarzenia, które pobudziło by to mułowisko. Istnieją też inne czynniki, nad którymi nie będę się rozwodzić na forum publicznym, a o których dowiedziałam się stosunkowo niedawno.


Co planuję zrobić w takim wypadku?

1. Zawieszenie

Oczywiście możecie spodziewać się niegroźnego zawieszenia. Blog zostanie uśpiony, opowiadania oraz formularze wciąż będą przyjmowane, chociaż nie będą publikowane. W ten sposób chcę zmniejszyć natłok spraw, którymi chcę/muszę się zająć. Nie wiem, kiedy to zawieszenie będzie miało miejsce, ale raczej w niedalekiej przyszłości. Już kiedyś mieliśmy takie zawieszenie, jednak wtedy dałam datę powrotu. Tym razem zawieszenie będzie bez narzuconego okresu.

2. Zmiana... wielu rzeczy na blogu

Innymi słowy, całkowite odnowienie bloga. Szablon, regulamin, terytoria, sklepik, zrobię bloga od nowa, mając obecną wiedzę o jego prowadzeniu i nowe materiały do wykorzystania. Uzasadnię te zmiany fabularnie, a sposobu możecie się domyślić, czytając moje ostatnie opowiadania, w szczególności "Wyścigi ślimaków".

Czy oznacza to, że stracę wszystko, na co moja rybka zapracowała? Postaci pozostaną nieruszone, o to nie musicie się martwić. Akurat formularze w moim odczuciu nie wymagają żadnych zmian (chociaż stanowiska zapewne się pozmieniają).

3. Inny system wrzucania opowiadań i formularzy

Usunę opcję wysyłania opowiadań przez Discorda. Wiem, że dla niektórych z Was pewnie było to łatwiejsze, ale te opowiadania znikały w odmętach powiadomień Discorda i stresowałam się, że zapomnę je wrzucić. Zamiast tego wszystkie opowiadania będą trafiać na skrzynkę pocztową, która będzie sprawdzana raz, dwa razy w tygodniu i dopiero wtedy będą wrzucane Wasze prace. A jak mnie będzie ciągnąć do wrzucania od razu, walnijcie mi patelnią przez łeb. Macie moje pozwolenie.

4. Poszukiwania nowego moderatora!

Moderator otrzyma rangę autora na blogu, dzięki czemu będzie mógł wrzucać opowiadania wysłane na jego maila, co w zamyśle ma odciążyć mnie od wrzucania wszystkiego, co do nas napływa. Oczywiście są wymagania:

  • obowiązkowo potrzebny jest adres G-mail, by nowy moderator mógł w ogóle dostać autora;
  • chętny na moderatora musi być zaufanym członkiem o dużej aktywności zarówno w opowiadaniach, jak i na serwerze;
  • chętny na moderatora nie może mieć żadnego ostrzeżenia, ani teraz, ani w przeszłości.

Jeżeli macie ochotę podejść do tej roli, bądźcie świadomi, że jeśli przewinicie coś jako moderator, od razu tracicie uprawnienia. Dodatkowo rola moderatora na blogu nie zapewni Wam moderatora na serwerze Discord, tam wciąż pozostaniecie zwykłymi członkami, tylko z rolą wyróżniającą "Wrzucam opowiadania" (czy coś w tym rodzaju).

5. Opcjonalne - dodanie nowej formy opowiadań

Owszem, w punkcie 3 napisałam, że nie chcę już korzystać z Discorda jako droga przesyłania opowiadań - i przy tym zostaję! Natomiast myślę nad nową formą tworzenia historii, na którą wpadłam, bawiąc się w tworzenie Eilimint (blog nigdy nie będzie ukończony, choć dał mi parę kreatywnych pomysłów). Wymaga ona obecności na serwerze Discord, ale może być prostsza dla osób, którym trudno jest usiąść i napisać coś względnie opowiadanio-podobnego. Jedyny problem jest taki, że wymaga zmiany serwera na serwer społeczności, co z kolei wiąże się z układaniem kanałów od nowa, czyli zamknięciem całego serwera dla wszystkich członków (nikogo nie będę wyrzucać, po prostu traficie do "poczekalni").

Nowa forma wykorzystywałaby dostępne dla serwerów społeczności forum, gdzie każdy może tworzyć własny wątek i oznaczyć go etykietami. W wątkach odbywał by się roleplay oparty na odpisach od jednego użytkownika do drugiego, a co jakiś czas wiadomości byłyby zbierane w kupę i umieszczone na blogu w formie wieloosobowego opowiadania. Ułatwiłoby to pisanie niektórym osobom, a ja nie musiałabym się martwić, czy nie zapomnę tego wrzucić, bo cały czas to widzę.


Co mam nadzieję osiągnąć tymi zmianami?

Liczę na to, że stworzenie bloga od nowa da mi napływ energii i chęci, które zaczynają mi brakować, mam wrażenie, przez monotonność tego, co się tu dzieje. Również odpoczęcie od adminowania i zajęcie się blogiem od drugiej strony być może pomoże mi wrócić do tego zapału, który miałam na początku. To zawsze było dla mnie najbardziej atrakcyjne w prowadzeniu bloga - tworzenie go, wymyślanie poszczególnych elementów, dodawanie nowych atrakcji z myślą o członkach. Siedzenie, pilnowanie i wrzucanie opowiadań nie sprawia mi już aż takiej frajdy.

Jeżeli faktycznie zawieszę bloga i zajmę się tym wszystkim od strony technicznej, z pewnością będę Wam dawać aktualizacje, na jakim poziomie jestem, byście sobie nie pomyśleli, że porzucam bloga. Przy okazji będę Was czasem pytać o zdanie w niektórych kwestiach... ale tylko niektórych, chciałabym, żeby większość zmian była dla Was niespodzianką :)

Piszę to wszystko po to, by być z Wami szczera i niczego przed Wami nie chować. Zasługujecie, by wiedzieć, co dzieje się z blogiem, do którego należycie i mieć szansę się na ten temat wypowiedzieć. Jeżeli postanowicie zrezygnować, bo "przyszłość tego bloga nie jest pewna" lub "blog nie jest aktywny", całkowicie to rozumiem i proszę jedynie o rzucenie informacją, bym nie musiała się niepotrzebnie zamartwiać.

Do usłyszenia w - mam nadzieję - niedalekiej przyszłości! Trzymajcie się ciepło i uściski!

~ zawsze Wasza, Akhifer

18 września 2023

Od Akahity - "Z nudy wychodzą tylko głupoty cz.1

Akahita była znudzona. A kiedy jest się znudzonym ma się najbardziej odrąbane serie pomysłów na jakie ktokolwiek, kiedykolwiek mógłby wpaść. Dlatego też młoda samica znalazła się w połowie poza wodą, wisząc do góry nogami i uparcie próbując namówić zagubionego krabika aby przeciął linkę trzymającą ją za płetwy. 

Ale jak dokładnie do tego doszło? Otóż. Jak już było wspomniane, w pewien letni poranek Anahita obracała się na swoim łóżku znudzona koszmarnie. Chwilę przemawiała do siebie o tym jaka to nie jest cudowna, ale szybko znudziły jej się te puste słowa. Musiała też parę razy zignorować chęć krzyku z frustracji. Od paru dni niewiele się działo, więc i karpica niewiele robiła. Głównie przemieszczała się z miejsca w miejsce. Z łóżka nad rzekę, od rzeki do parku i potem do łóżka. Co w tym ciekawego?! No dobra. Może uzbierała parę drobinek chleba czy innego jedzenia dla ławicy (czy na małą przekąskę dla siebie), ale co potem? Dlatego bez pomysłów plątała się po Zbiorniku. Tak było tez teraz. Słonce tego dnia było przyćmione, jak to czasem bywa latem, kiedy zachodzą je chmury. Było więc chłodniej, a przynajmniej na tyle ile chłodniej mogło się zrobić upalnym latem. Akahita leniwie machała płetwami aby poruszać się w stojącej wodzie. 

— Święty Karpiu, jak tu nudno. — odetchnęła w końcu. — Zbieraj żarcie, plątaj się, nudź..  I tak w kółko . — niezadowolona obróciła się na plecy. Jej brzuch chwilę tak wisiał skierowany do góry, kiedy nagle karpica odwróciła się szybko. Wykonała przy tym parę niezgrabnych ruchów, gdyż pospiesznych i niepotrzebnych. Ba! Można powiedzieć że zrobiła pętelkę i fikołka. Jej płetwy boczne dopadły do całkiem zgrabnej linki. Wyglądała na świeżą, nowiutką. Nad jej głową przepłynął cień, a kiedy spojrzała w górę jej oczom ukazał się hak. Ten powoli spływał sobie w dół, jakby chcąc skusić jakiegoś idiotę na nabranie się na tę banalną sztuczkę. No cóż… Jakaś ryba się znalazła i kiedy Akahita zgrabnie skręcała sobie nową zabawkę pułapkę, linka żwawo popędziła w górę z chlupotem wody. Samica zobaczyła tylko, że to nie karp Koi. Tyle dobrze. Ich ławica była na to zbyt inteligentna. W większości przynajmniej. 

Po jakimś czasie wynalazki i wymysły znudzonej Akahity były gotowe. Pozostało tylko… przenieść się na płyciznę. A przynajmniej bliżej niej. I oczywiście tak zrobiła. Znalazła sobie dobre miejsce i wyściubiła łepek z wody. Ponad nią, dość nisko była młoda gałązka. Na tyle młoda aby być nisko i być małą, ale na tyle dobra aby utrzymać jakiś ciężar. Nie było też bardzo płytko, a wokół było mnóstwo kamieni. Zgrabnie zarzuciła linę przez gałązkę i z ulgą schowała się w wodzie. Już brakowało jej oddechu. Musi trochę poćwiczyć aby się nadawać do lepszych wybryków. Ustawiła szybko pułapkę i czekała. Czekanie jednak znudziło jej się szybko, wiec zaabsorbowała się czymś innym. Niewiele jej myśli wracało do zastawionego eksperymentu opartego o parę kamieni. Dopóki za jej płetwę nie pociągnęło coś ostrego. Samica podskoczyła w górę aby odpłynąć na bok sycząc z pieczenia. 

—Dobry. — cichy głosik pisnął w jej kierunku. 

—Karpiu święcony. Przestraszyłeś mnie! — wydarła się. Nie do śmiechu jej było. 

—Oh proszę mi wybaczyć, po prostu zasłaniacie mi światło, przyjacielu. — odparło stworzonko, wynurzając się spomiędzy pęknięć kamienia.  Była to .. mówiąca muszelka. Akahita na chwilę się zawiesiła. Jej mina była niemniej skonsternowana nad istnieniem tego zjawiska. Dopiero po chwili do niej dotarło, że mówi do kraba. 

—Krab… Oczywiście baranie. — pacnęła się w głowę. — Ta. Ta.. Wybacz. Już się zabieraaaaaaa…— no i zapomniała prawda? Linka i cały mechanizm jaki składała parę godzin, na inną rybę lub ofiarę pochwycił nikogo innego jak ją samą. Zawisła więc z połową ciała poza wodą wierzgając zirytowana. 

dosłownie parę sekund potem dwa małe oczka zajrzały w jej kierunku i samica mogła usłyszeć cichy śmiech. 

—Mnie to nie śmieszy. — odparła poważnie trąc czoło płetwą. — Mógłbyś mi pomóc? —

—Zastanowię się. —

—No oczywiście, że tak.. — odetchnęła zirytowana. Krab nadal śmiał się pod nosem. — Oczywiście że będziesz taki złośliwy! —

—Oh.. ale ja nie jestem złośliwy! — oburzył się. 

—Doprawdy? Ale z mojego nieszczęścia to śmiać się można… oczywiście. — 

—Ale.. —

—Jeszcze wymówki. Cóż za niecywilizowany krab… phi.. — 

Na szczęście szybko była wolna i mogła odplątać się z linek. 

—Nie jestem niesyfiliozofany… — odparł z całą pewnością siebie jaką mógł zebrać, ewidentnie sepleniąc i mieszając się na nieznanym sobie słowie. 

—No dobrze… udowodniłeś, że jesteś miły… — i odpłynęła. Miała dość tego dnia…


[CDN]